Nie usiłujmy pozbyć się Pana jak kamyka z buta.św. Jan Maria Vianney

MUZYKA SAKRALNA ŚPIEWEM DUSZY

Termin

  Ks. dr Jacek Paczkowski
 

Ks. dr Jacek Paczkowski

Termin muzyka sakralna począwszy od XVII wieku torował sobie drogę do stosowania go w prawodawstwie liturgicznym. Pochodzi on z praktyki niemieckiego luteranizmu i początkowo oznaczał muzykę religijną w szerszym znaczeniu, w odróżnieniu od właściwej muzyki związanej z kultem[1]. Do prawodawstwa kościelnego wszedł na stałe od Piusa X. Dokumenty posoborowe tak go wyjaśniają: Pod pojęciem muzyki sakralnej rozumiemy tę muzykę, która powstała dla sprawowania kultu Bożego...

Następnie instrukcja podaje przymioty i rodzaje muzyki sakralnej. Istotnym zatem wyróżnikiem muzyki sakralnej jest jej przeznaczenie: dla oddawania chwały Bogu. Można też powiedzieć, że głównym kwalifikatorem sacrum jest sensu Ecclesiae uwzględniony w dostosowaniu i stosowaniu muzyki w liturgii. Podkreśla się zatem akt woli człowieka tworzącego muzykę dla celów kultowych. Zakres pojęcia muzyka sakralna został więc znacznie poszerzony w stosunku do przedsoborowych dokumentów, w których za jedyny śpiew sakralny uważano chorał gregoriański[2]. Pius X tak podaje: O tyle kompozycja jakaś przeznaczona dla kościoła jest świętsza i bardziej liturgiczna, o ile więcej w swym przebiegu, w natchnieniu i smaku zbliża się do melodii gregoriańskiej.

W języku kościoła pojawia się jednak zamiennie z muzyką sakralną termin muzyka liturgiczna, powstaje więc pytanie czy aby na pewno te określenia są jednoznaczne?. To, co powiedziano o muzyce sakralnej, można w całości odnieść do muzyki liturgicznej. Muzyka liturgiczna jest bowiem tą, którą Kościół włącza do swojego oficjalnego i publicznego kultu, czyli do liturgii w sensie ścisłym. Muzykę taką kościół musi uznać jako swoją modlitwę.

Wydaje się zatem, że terminy: muzyka sakralna i muzyka liturgiczna są w swoim znaczeniu semantycznym zbliżone. Jednakże H. Hucke uważa, że muzyka sakralna to repertuar dodany do liturgii, a muzyka liturgiczna jednoznacznie określa repertuar ściśle związany z liturgią[3].

Odbiegając od szczegółów formalnych związanych z nazewnictwem, trzeba jednoznacznie stwierdzić, że Kościelna sztuka muzyczna musi stać się integralną częścią liturgii. Do niej też nie predestynuje jej ani to, że jest religijną, ani to że jest związana z tekstem liturgicznym. Żąda się od niej jedynie tego, aby była prawdziwą sztuką. Dlatego dzisiaj: Kościół nie odsuwa od czynności liturgicznych żadnego rodzaju muzyki sakralnej, byleby tylko odpowiadała ona duchowi samej czynności liturgicznej oraz charakterowi poszczególnych ich części i by nie przeszkadzała ludowi w należytym czynnym udziale (Musicam sacram, n. 9). Trafnie określa to N. Harnoncourt mówiąc, że muzyka kościelna, w tym zwłaszcza śpiew liturgiczny, tworzy jeden nierozerwalny obszar, w którym ważną rolę regulacyjną odgrywa autorytet kościelny.

Cele muzyki sakralnej

 Aby zrozumieć zadania muzyki w liturgii trzeba się przypatrzeć jej celom i przymiotom. Przed muzyką liturgiczną Konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum concilium postawiła dwa nadrzędne cele: chwała Boża i uświęcenie wiernych, a więc te same co w samej liturgii.

A.     Chwała Boża

Muzyka nie jest sztuką samą dla siebie, ale ma służyć liturgii. Muzyka właśnie w służbie na rzecz liturgii upatruje źródło swojej największej godności. Pius XII tak określił jej cel: Muzyka sakralna... ma bliższy związek ze czcią oddawaną Bogu. Gdy bowiem inne rodzaje sztuki, jak architektura, malarstwo czy rzeźba, przygotowują tylko godne miejsce świętym obrzędom, muzyka spełnia uprzywilejowaną rolę w samym sprawowaniu świętych ceremonii i obrzędów... Muzyka jest jakby współpracownicą świętej liturgii (Encyklika Musica sacrae disciplina, n. 13).

Muzyka została zatem predestynowana do ciągłego oddawania czci Bogu. Poszczególne jej elementy, takie jak melodia, harmonia, rytm, szczególnie zaś gdy są związane ze śpiewem, nierozerwalnie łączą się z liturgią, z jej treścią i akcją. Stają się one częścią obrzędu, a przez wiarę wprowadzają nas za pomocą znaków zewnętrznych w rzeczywistość niewidzialną tego misterium, które w danym momencie sprawujemy[4].

B.     Uświęcenie wiernych

W parze z wyżej przedstawionym celem oddawania czci Bogu idzie następny - uświęcenie każdego uczestnika liturgii.

Nastawienie bowiem człowieka na chwalbę Bożą i uznawanie w akcie czci najgłębszej treści swojego życia, staje się wyrazem osobistego dążenia do świętości. Muzyka liturgiczna jawi się jako narzędzie zarówno w chwale Bożej, jak i zaangażowaniu w postawę modlitewną.

Muzyka sakralna jest w wysokim stopniu skutecznym środkiem dla ożywienia pobożności wiernych w nabożeństwach słowa Bożego i świętych ćwiczeniach pobożnych (Musicam sacram, n. 46).

Jakże trafnie oddaje to wypowiedź św. Jana Chryzostoma: nic tak nie podnosi duszy i nie czyni jej jakby uskrzydloną, nie uwalnia jej od ziemi i nie wyzwala od więzów ciała oraz przejmuje umiłowaniem mądrości, jak śpiew modulowany i boski kantyk artystycznie ułożony.

 Przymioty muzyki sakralnej

 Od Piusa X wymieniało się zasadniczo trzy przymioty: świętość, doskonałość formy i powszechność. Tej ostatniej cechy zabrakło w dokumentach posoborowych.

A.     Świętość

Muzyka zostaje uświęcona przez włączenie jej do kultu. Muzyka przez to staje się znakiem sprawowanych nadprzyrodzonych tajemnic w łączności z tekstem liturgicznym i obrzędami. Jest też odpowiedzią człowieka na wezwanie Boże w zbawczym dialogu liturgii.

Muzyka powinna też być elementem uświęcenia człowieka, ułatwia bowiem modlitewne skupienie oraz podnosi myśli do spraw duchowych. Sprzyja także przeżyciu wspólnotowości i wzmaga poczucie więzi z drugim człowiekiem. Stąd muzyka sakralna powinna być daleka od skojarzeń świeckich tj. muzyki rozrywkowej, filmowej, reklamowej itp. Dlatego to muzyka kościelna powinna być świętą, a więc wykluczać wszelką świeckość, nie tylko w samej sobie, ale też i w sposobie, w jaki zostaje wyrażona przez wykonawców (Tra le sollecitudini, n. 2).

B.     Doskonałość formy

Postulat ten wiąże się z estetyką kompozycji i jest dość trudny do jednoznacznego zdefiniowania. Posłużmy się zatem definicją zaczerpniętą z Motu proprio Tra le sollecitudini: Muzyka kościelna powinna być sztuką prawdziwą, gdyż inaczej niepodobieństwem jest, aby wywierała na dusze tych, którzy jej słuchają, ten wpływ, jaki Kościół zamierza wywrzeć, przyjmując do swojej liturgii sztukę tonów.

 Stąd też polecenia dotyczące rzetelnej edukacji muzycznej i liturgicznej tych, którzy są odpowiedzialni za poziom muzyki w liturgii można uznać za przejaw troski Kościoła o doskonałość formy.

Odpowiednią formułą dla kompozycji liturgicznej jest pogodzenie aspektu artystycznego i funkcjonalnego. Muzyczna wartość, podniosły charakter oraz przystępność w odbiorze nie muszą się wykluczać. Zaletą natomiast takiej kompozycji powinno być ominięcie zgubnej chęci przypodobania się słuchaczowi, która często owocuje religijnym kiczem. Nie wolno w muzyce sakralnej kierować się amerykanizmem: to dobre co się dobrze sprzedaje, lecz tradycją europejską: to piękne, co pochodzi z prawdziwego natchnienia twórcy.

C.     Powszechność

Jak już wiemy Sobór Watykański II tego przymiotu nie podjął w swojej konstytucji. Wprost przeciwnie, zezwala do wprowadzenia różnych odmian lokalnych, różnych kultur i tradycji do liturgii. Jednakże zobaczmy co na ten temat mówił papież Pius X: muzyka powinna być i powszechną w tym rozumieniu, że nawet dozwalając każdej narodowości zużytkowania w utworach kościelnych tych form właściwych, które stanowią poniekąd wyłączną cechę ich muzyki, powinny one jednak być tak dalece podporządkowane ogólnym cechom muzyki kościelnej, aby nikt z innej narodowości, słuchając jej, nie doznał niedobrego wrażenia. Także zatem po Soborze Watykańskim II chodzi o to aby unikać ekstrawagancji, skrajnego nowatorstwa, awangardowych eksperymentów czy subiektywizmu. Uniwersalna muzyka kościelna powinna się liczyć z adresatem, czyli ze wszystkimi uczestnikami zgromadzenia liturgicznego.

Rodzaje muzyki liturgicznej

A.     Chorał gregoriański

Śpiew gregoriański jest właściwym śpiewem Kościoła Rzymskiego; jedynym śpiewem, który Kościół odziedziczył po dawnych Ojcach i którego przez długie stulecia strzegł zazdrośnie w swych księgach liturgicznych, i w pewnych częściach liturgii go nakazuje – Papież Pius X. Chorał jest zatem prawdziwą sztuką i w najwyższym stopniu realizuje on przedstawione cechy muzyki sakralnej – świętość, piękność formy i powszechność. Dlatego SW II stanowi, że śpiew gregoriański Kościół uznaje za własny. Z tej racji powinien zajmować pierwsze miejsce wśród innych równorzędnych rodzajów śpiewu – staje się więc primus inter pares.

B.     Polifonia

Wszystkie enuncjacje akceptują ten rodzaj muzyki i stawiają go bezpośrednio po lub obok śpiewu gregoriańskiego. Pius X przypomina: klasyczna polifonia, szczególnie zaś Szkoła Rzymska, która w XVI wieku doszła do szczytu swej doskonałości w utworach P. L. Palestriny i która w dalszym ciągu nie przestaje wydawać dzieł doskonałych pod względem liturgicznym i muzycznym posiada także w najwyższym stopniu powyższe zalety. Sobór Watykański II nie poświęca polifonii większej uwagi. Jest ona równorzędna chorałowi i powinna korelować z duchem liturgii. Instrukcja posoborowa dorzuca tylko, że: Inne kompozycje muzyczne jedno – lub wielogłosowe zaczerpnięte ze zbiorów dawnych czy dzieł współczesnych należy cenić, pielęgnować i przy różnych okazjach z nich korzystać.

C.     Pieśń ludowa (pieśń kościelna w językach narodowych)

Pius X w tym względzie podtrzymuję tradycję Kościoła i mówi, że jedyny właściwy język Kościoła to łacina, dlatego w uroczystych ceremoniach zakazuje się śpiewać w języku ludowym. To stanowisko zaczyna się zmieniać już za Piusa XII, który do biskupów kieruje następujące słowa: Wzywamy was również, Czcigodni bracia, abyście troskliwie zaopiekowali się ludowym śpiewem religijnym. Dodaje jednak: podczas uroczystych nabożeństw nie wolno go wykonywać.

Dopiero Sobór Watykański II uznał śpiew ludowy za liturgiczny. Należy troskliwie pielęgnować religijny śpiew ludowy, tak, aby głosy wiernych mogły rozbrzmiewać podczas nabożeństw, a nawet w czasie czynności liturgicznych, stosownie do zasad i przepisów rubryk. Instrukcja Kongregacji dla spraw Kultu przypomina nadto, iż nie można zgodzić się na śpiew w języku narodowym, jeśli nie odpowiada on świętości miejsca, godności obrzędów liturgicznych i pobożności wiernych. Czy zatem wolno nam dzisiaj wprowadzać do uroczystej liturgii, związanej np. z przyjęciem I Komunii św., estradowych hitów Arki Noego?, skądinąd muzyki wspaniale rozumianej przez dzieci, i wręcz zalecanej na różnego rodzaje dziecięcych spotkań czy nawet do wykonania przed lub po Eucharystii.

Muzyka a katecheza

Katecheza jest pouczeniem w wierze, żywym przekazem prawd wiary. W ten proces włączona jest także jednostka katechetyczna, lekcja religii[5] .

Katecheza, jak każda jednostka lekcyjna, ma nie tylko pouczać ale także wychowywać. Z tego względu zatrzymamy się przez chwilę na problemie wychowania muzycznego, które powinno mieć miejsce także w ramach katechezy.

Zapotrzebowanie na kulturę w szerokim rozumieniu, w tym także na kulturę religijną, w skład której wchodzi również muzyka, choć ma związek z psychicznymi predyspozycjami człowieka, wymaga długoletniego rozwijania i kształtowania od najmłodszych lat. Kultura człowieka jest, bowiem przede wszystkim rezultatem jego wychowania tzn. systematycznych i wieloletnich zabiegów, prowadzonych zgodnie ze strukturą psychiki człowieka.

Brak artystycznych zamiłowań, zainteresowań i potrzeb rzeczy pięknych jest nie tyle brakiem dyspozycyjnym, ile brakiem dobrego systemu wychowawczego. Prymitywizm form wyżywania się młodzieży, w tym radość niszczenia, brak zasad moralnych, nieczułość na brzydotę obyczajów i rozrywek, szeroko rozumiana rozwiązłość, wreszcie przestępczość nieletnich, ma swoje źródło nie tylko w ubóstwie ekonomicznym wielu warstw społecznych, ale także w braku dostępu do źródeł kultury. Chodzi nie tyle o niemożność korzystania z tych źródeł z uwagi na nędzę materialną, ale także, a może przede wszystkim, o nie wytworzenie w rodzinie, w szkole, w kręgach kościelnych odpowiednich zamiłowań, wśród których potrzeba kultury muzycznej zajmuje niepoślednie miejsce[6].

Jeśli więc w okresie dzieciństwa nie wytworzy się u człowieka potrzeby przeżywania doznań estetycznych i związanych z nimi przeżyć religijnych, jakie niesie muzyka i każda inna sztuka, żadne późniejsze zabiegi pedagogiczne nie naprawią w dostatecznym stopniu tego zaniedbania i nie wykształcą cech, które można było osiągnąć tylko w wieku szkolnym[7].

Kto nigdy nie chodził na koncerty, nie uprawiał muzyki i nie otrzymał żadnego muzycznego wykształcenia, jest dziś muzycznie kształtowany przez środki przekazu: radio, telewizję, Internet, albo też przez słuchanie banalnych nagrań, czy też wreszcie przez udział w tzw. koncertach rockowych lub zabaw w dyskotekach. Dźwięki zalewające codziennie słuchacza formują w nim prymitywny smak muzyczny, dyktując mu wartość i znaczenie muzyki bez jego aktywnego udziału. Nie trzeba dodawać, że dzieje się to na ogół w sposób negatywny[8].

Stąd też wyrasta pokolenie głuchych w dosłownym i przenośnym znaczeniu. W dosłownym, gdyż coraz więcej notuje się przypadków otępienia słuchu lub rzeczywistej głuchoty spowodowanej nadmierną ilością decybeli; w znaczeniu przenośnym, ponieważ nie jest w cenie muzyka spokojna, łagodna, melodyjna, a raczej głośna, agresywna z dużą przewagą rytmu. Obracając się w kręgu takiego języka muzycznego, człowiek z czasem uznaje go za swój, za jedyny możliwy i za najpiękniejszy. Chce go także używać lub słyszeć w sferze religijnej, w tym także w liturgii. Nie rozróżnia on pomiędzy kulturą a subkulturą i dlatego często w dobrej wierze, na własną rękę wprowadza do obrzędów muzykę będącą znakiem tego świata, posługując się językiem rozrywki i zabawy. To, że nasze spotkania eucharystyczne są pełne muzyki zgoła obcej kulturze chrześcijańskiej, zawdzięczamy właśnie takiemu wychowaniu.

Tak więc rodzi się potrzeba kształcenia od podstaw muzycznej kultury polskiego, zwłaszcza wierzącego społeczeństwa. Tę potrzebę widać dziś wyraźniej, kiedy w szkołach zlikwidowano przedmiot wychowanie muzyczne, a wprowadzono sztukę, która nie gwarantuje kompetentnych nauczycieli plastyki i muzyki jednocześnie. I dlatego kształtowanie muzycznej kultury religijnej powinno się odbywać także w ramach katechezy.

Seminaria nauczycielskie w okresie Polski międzywojennej kształciły pedagogów różnych specjalności, w tym również muzyki, każdy ze studentów musiał w dostatecznym stopniu opanować grę na jakimś instrumencie (najczęściej na skrzypcach), posiąść umiejętność czytania nut oraz nauczania muzyki, zwłaszcza śpiewu.

Współcześni katecheci powinni być w znacznej mierze kontynuatorami dawnych dobrych tradycji nauczycielskich. Stąd rodzą się pytania: czy są w stanie posługiwać się jakimkolwiek instrumentem, choćby gitarą, ale w sposób fachowy? Czy potrafią czytać nuty i przekładać je na dźwięki? Czy posiedli znajomość metod nauczania muzyki? Czy są wystarczająco biegli w problematyce odpowiedniego doboru repertuaru muzycznego dla swoich uczniów? Istnieje obawa, że na postawione wyżej pytania większość katechetów musiałaby odpowiedzieć w sposób negatywny.

Można, oczywiście, w nauczaniu posługiwać się gotowymi nagraniami: taśmą, kasetą, płytą itp. Nie zastąpią one jednak nigdy żywego nauczania. Uczeń w dziedzinie sztuki potrzebuje mistrza, od którego nabrałby umiejętności przez naśladownictwo, trudno, aby takim mistrzem stała się martwa aparatura.

Muzyka nauczana w ramach katechezy powinna służyć celom liturgicznym i pozaliturgicznym.

Rzeczą bardzo ważną jest uwrażliwienie młodego pokolenia na piękno i formę obrzędów liturgicznych. Trzeba jednak być świadomym, że muzyka w liturgii nie ma na celu ani rozśpiewanie jej uczestników, ani też nie stwarza okazji do wyżycia się za pomocą śpiewu. Kryterium wartości dla utworów liturgicznych ma być służba świętym ceremoniom: musica - ancilla liturgiae!

Na lekcji religii dzieci powinny otrzymać odpowiednie pensum śpiewów przydatnych w liturgii i to nie tylko na tzw. mszach dziecięcych czy młodzieżowych, ale ważnych na całe życie. Repertuar przeznaczony wyłącznie na użytek dzieci może mieć charakter wyłącznie przejściowy. W przeciwnym razie nastąpi infantylizacja liturgii dla dorosłych, gdyż dziecko, kiedy dorośnie, nadal będzie posługiwać się tym, co umie, czyli śpiewami dziecięcymi.

Dzieci mogą posługiwać się także instrumentami. Niekoniecznie muszą wykazać się umiejętnością gry na organach. Do ich dyspozycji pozostaje cały wachlarz instrumentów dętych (np. fletów prostych) i perkusyjnych. Nauczanie gry na instrumentach i przygotowywanie ich udziału w liturgii nie jest, rzecz oczywista, sprawą katechetów. Powinni oni korzystać z pomocy osób kompetentnych. Natomiast cała dziedzina muzyki wokalnej w zasadzie należy do katechety. Jeśli zatem uczący religii zaniedbuje śpiewy liturgiczne, wówczas w znacznym stopniu nie spełnia swego zadania. W największej bowiem mierze kształt i poziom liturgii zależy właśnie od katechety.

W ramach katechezy można także nauczać repertuaru, który będzie pomocą w zapamiętywaniu niektórych prawd wiary lub będzie ich ilustracją. I tu spełnia swoją rolę piosenka religijna. Jedno wszakże jest pewne: ani repertuar liturgiczny, ani poza liturgiczny nie może reprezentować muzycznej miernoty. Gdyby nauczanie do tego się sprowadzało, wówczas rozmijałoby się z celem ewangelicznego przesłania i byłoby marnotrawieniem czasu.


[1] J. Pikulik, Kościelna muzyka, W: Encyklopedia Muzyki, Red. A. Chodkowski, Warszawa 1995, s. 466.

[2] Por. I. Pawlak, Muzyka liturgiczna po Soborze Watykańskim II w świetle dokumentów Kościoła, Lublin 2000, 57.

[3] Tamże, 58.

[4] J. Gelineau, Les applications du „munus” de la musique dans la liturgie, W: Rinnovamento liturgico e musica sacra, Roma 1967, 61.

[5] R. Murawski, Katecheza, W: Encyklopedia Katolicka, t. 8, Lublin 2000, 1027.

[6] I. Pawlak, Muzyka jako niezbędny element pracy duszpasterskiej. W: Muzyka i śpiew liturgiczny, Sandomierz 2002, 62. Por. także, J. Wierszyłowski, Zarys psychologii muzyki, Warszawa 1966, 107.

[7] Tamże, 109

[8] N. Harnoncourt, Muzyka mową dźwięków, Warszawa 1995, 26.

Ks. dr  Jacek Paczkowski

 

ROZMOWA Z KSIĘDZEM JACKIEM PACZKOWSKIM

Parę miesięcy temu wrócił Ksiądz po odbytych studiach specjalistycznych z muzykologii, uwieńczonych doktoratem. O ile się nie mylę jest Ksiądz jedynym specjalistą w sutannie w tym zakresie w naszej diecezji?

  Ks. dr Jacek Paczkowski
 

Ks. dr Jacek Paczkowski

Rzeczywiście studia muzykologiczne różnią się od studiów typowo muzycznych. Studia muzyczne - związane z Akademiami Muzycznymi - kształcą specjalistów w zakresie wykonawstwa: gry na instrumentach, śpiewu, dyrygentury, czy kompozycji. Natomiast muzykologia to połączenie teorii z praktyką. Szczególnie na muzykologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, obok teorii jest dosyć dużo zajęć praktycznych z emisji głosu, śpiewu chorału, a także z gry na instrumentach (fortepian i organy), czy z dyrygentury chóralnej. Celem tego kierunku jest to, by po studiach być nie tylko teoretykiem muzyki, ale również dobrym organistą w parafii, dyrygentem chóru, kantorem, śpiewakiem. Pomimo tego, wiedząc, że teorię trzeba uzupełniać jeszcze fachową wiedzą praktyczną, podczas studiów muzykologicznych równocześnie kontynuowałem studia ściśle muzyczne na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, w kierunku dokształcenia z zakresu emisji głosu. Szczególnie fachowość w tej dziedzinie potrzebna jest w pracy dydaktycznej z tymi którzy śpiewem i mową posługują się na co dzień – księża, katecheci, organiści.

Czym Ksiądz zajmuje się obecnie?

To, co sprawia mi największą radość, to praca w Seminarium i na Studium Organistowskim, czyli praca z przyszłymi kapłanami i organistami. Młodzi ludzie są często bardziej otwarci na zdobywanie nowych umiejętności, a ponadto są przyszłością Diecezji. Bardzo cieszę się, że od tego roku powstał chór seminaryjny i że wielu kleryków chce w nim śpiewać. Widać, że pragną rozwijać się muzycznie, że widzą potrzebę muzyki, muzykowania, dobrego śpiewu, który będzie im tak bardzo potrzebny i pomocny w codziennych zadaniach i obowiązkach, które będą wykonywać w swojej parafii. Muzyka bowiem tak mocno związana jest z liturgią i jej pięknem. To samo dotyczy organistów, którzy mają być ludźmi prowadzącymi do upiększenia Mszy św. i nabożeństw.

Drugi bardzo ważny i ciekawy kierunek, to praca w instytucjach centralnych diecezji. Na tym odcinku moich zadań Ksiądz Biskup powierzył mi troskę nad chórami, zespołami śpiewaczymi i orkiestrami diecezji oraz opiekę nad organami piszczałkowymi, szczególnie tymi instrumentami, które stanowią bezcenną wartość z racji zabytku czy jakości instrumentu. W związku z tym chcemy dokładnie opisać i skatalogować wszystkie organy piszczałkowe naszej diecezji. Z tego, co mi wiadomo, będzie to pierwsza diecezja, która podjęła się takiego zadania. Chodzi m.in. o to, aby określić, które organy są rzeczywiście zabytkowe, które trzeba otoczyć fachową opieką i ochroną.

Wielu księży już remontuje organy albo ma taki zamiar. Często nie wiedzą od czego zacząć, do kogo się zwrócić w tej sprawie. Czy Ksiądz mógłby jakoś pomóc tym wszystkim, którzy chcą remontować organy w swoim kościele?

Przede wszystkim należy się zwracać do Kurii. Może to brzmi jak jakiś slogan, ale jest to bardzo ważne. Od samego początku istnienia diecezji funkcjonuje Komisja Muzyki Sakralnej, której jednym z podstawowych zadań jest dokonywanie oceny organów piszczałkowych i określanie zaleceń remontu. W razie potrzeby rozwiązania trudniejszych problemów współpracujemy z firmami organmistrzowskimi. Komisja zaprasza kilku niezależnych dobrych organmistrzów, aby dokonali wyceny budowy czy prac renowacyjnych, następnie proboszcz miejsca podejmuje dla swoich możliwości najkorzystniejszą decyzję. Jest to zabezpieczenie proboszcza przed tym, aby się nie dał namówić komuś kto jest nieuczciwym lub niedouczonym pracownikiem w tej dziedzinie. Ludzie ci kusząc niskimi cenami w wielu wypadkach nie potrafią naprawić instrumentu, często go dewastując. Tym bardziej, że fundusze na remont głównie zbierane są z datków ludzi, którzy wyrzeczeniem swoim dają duże pieniądze na to, aby wyremontować instrument. Dlatego lepiej więcej wydać na dobrych fachowców ale mieć gwarancję, że jest to dobrze wykonana praca.

Niedawno otrzymał Ksiądz nominację na Prezesa Związku Chórów Kościelnych Diecezji Kaliskiej. Na czym polega ta funkcja?

Wolą Księdza Biskupa jest, aby moja funkcja nie była czysto formalna. Prezes przede wszystkim powinien być człowiekiem, który realizuje cele i zadania związku, którego podstawowym celem jest niesienie chórom oraz kościelnym zespołom śpiewaczym i muzycznym różnorodną pomoc służącą ich rozwojowi i podnoszeniu poziomu w pielęgnowaniu śpiewu i muzyki sakralnej, czyli jak najwięcej osobistego kontaktu z chórami, wspólnej refleksji nad tym, czego tak naprawdę potrzebują. W związku z tym w niedalekiej przyszłości chcemy organizować rożnego rodzaju przeglądy, festiwale, koncerty. Do jury będziemy zapraszać ludzi, którzy zajmują się na co dzień chóralistyką, którzy są znakomitymi fachowcami w dziedzinie dyrygentury, emisji, pracy zespołowej, aby te spotkania były połączone z dokształcaniem chórzystów czy dyrygentów, aby coraz bardziej podnosić i wyrównywać poziom wszystkich zespołów śpiewaczych naszej diecezji, a jest ich wiele. Członkowie Związku powinni wiedzieć, że stanowi on dla nich ostoję i podporę.

Jednym z pierwszych zadań Księdza, już po nominacji, była organizacja koncertów chórów diecezjalnych w okresie Bożego Narodzenia.

Wolą Księdza Biskupa Ordynariusza było, aby zaprosić wszystkie chóry naszej diecezji. Zgłosiło się aż 40 chórów tj. ponad 1200 osób, w związku z czym spotkania zorganizowaliśmy w czterech miastach: Kaliszu, Ostrowie Wlkp., Jarocinie i Kępnie. Nazwaliśmy je Modlitewnymi spotkaniami przy żłóbku. Chodziło nam o to, aby z koncertów kolęd nie robić typowego przeglądu czy konkursu. Kolędy są zaliczane do tych śpiewów w tradycji polskiej, które wyrażają jakąś wielką radość wspólnej modlitwy,  wspólnego przebywania. Dlatego też spotkania te zawsze kończyły się wykonaniem jednej kolędy przez wszystkie połączone chóry oraz spotkaniem przy kawie. Na każdym z tych koncertów był obecny Ksiądz Biskup Ordynariusz lub Biskup Pomocniczy przez co bardzo mocno wzrastała ranga tych spotkań. Również ważne były słowa biskupa skierowane do chórzystów o ich roli i znaczeniu dla życia parafialnego.

Jak Ksiądz widzi poziom życia muzycznego w naszych parafiach?

            Szefem odpowiedzialnym za muzykę w Diecezji Kaliskiej jest od samego początku jej istnienia Ksiądz. Prof. Władysław Mroziński, który jest nie tylko znakomitym pianistą i organistą, ale przede wszystkim człowiekiem całkowicie oddanym muzyce. Jego życiowa pasja sprawiła, że obecnie mamy: wiele chórów, coroczne modlitewne spotkania przy żłóbku, młodzi organiści itp. Jak już wspomniałem, omawiając tegoroczne koncerty, w wielu parafiach są chóry, którymi zajmują się dobrzy dyrygenci lub organiści, a więc są to ludzie wykształceni, znający się na muzyce, muzykalni – to jest ogromna radość. Oczywiście nie wszystkich proboszczów stać na wykształconego organistę, który w parafii otrzymuje etat, ponieważ jest bardzo dużo małych parafii. Grają w nich ludzie, którzy sami się tego nauczyli, chcą śpiewać, rozwijać swoje zdolności na chwałę Bożą – poza swoim życiem zawodowym. Trzeba właśnie ich wziąć pod swoją opiekę, m.in. w takim celu organizuje się różne spotkania i rekolekcje dla organistów, aby wykorzystać ten czas obok formacji duchowej, na formację muzyczną. Tym od początku zajmuje się wspomniany już Ksiądz Prof. Wł. Mroziński.

Problemem każdej diecezji jest procent ludzi, którzy nie rozwijają się, traktują granie jak odrabianie pańszczyzny. Nadzieją jest to, że coraz więcej młodych ludzi kończy Akademie Muzyczne, Studia Organistowskie, i że ci młodzi szukając pracy będą w stanie zastępować tych, którzy wręcz przeszkadzają liturgii zamiast ją upiększać. Ogólnie rzecz biorąc można mieć wiele nadziei i radości, że rzeczywiście wielu proboszczów zwraca uwagę na organistów. Są to już często ludzie zaufani, dobrzy, pobożni, - ludzie, którzy w wymiarze możliwości i obowiązków pracy w Kościele dobrze spełniają swoje zadania. A w tym wszystkim naszym zadaniem jest dbać o to, aby poziom muzyki nieustannie wzrastał.

Ks. dr Jacek Paczkowski

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. OK