|
Aczkolwiek w centrum roku liturgicznego pozostają Święta
Zmartwychwstania Pańskiego, to jednak w naszej polskiej religijności
pierwszeństwo przyznajemy Bożemu Narodzeniu. Wystarczy porównać
proporcje ilości polskich kolęd, pastorałek i pieśni wielkanocnych, by
zobaczyć, ku czemu bardziej skłania się serce Polaków.
Jeszcze
lepszym dowodem jest gwiazdkowy nastrój w telewizji i sklepach: słychać
kolędy, widać choinki, bombki, światełka, dzwonią gwiazdory... Spece od
reklamy nie mylą się nigdy, wiedzą, że na tych świętach można zrobić
doskonały interes; na Wielkanocy prawie żaden.
Czy to źle? Czy polska specyfika Świąt Bożego Narodzenia jest czymś
niewłaściwym i mamy na siłę przekonywać o wyższości Świąt Wielkiej
Nocy? Nie, ale pod warunkiem, że nie ograniczymy przeżywania Świąt
Bożego Narodzenia tylko do gwiazdkowej konsumpcji i przelotnych
uczuciowych wzruszeń: Święta te trzeba postrzegać w kontekście całej
historii zbawienia, jako kulminację tajemnicy Wcielenia Syna Bożego i
Jego zamieszkania między nami.
Dlatego tak ważne jest przygotowanie do ich przeżycia. W liturgii
Kościoła ma temu służyć okres Adwentu. Mamy w Polsce w tej dziedzinie
specjalny powód do dumy: roraty! Tradycja tej rannej (niekiedy
wieczornej) Mszy św. weszła tak silnie do naszej religijności, że nie
wyobrażamy sobie Adwentu i grudnia bez rorat. W sposób szczególny
roraty upodobały sobie dzieci. Zwykle przychodzą na nie z lampionami
lub światełkami i wielką nadzieją, że wylosują figurkę albo obrazek. Z
własnych obserwacji wiem, że potem w domu chętnie zapalają specjalną
świecę i modlą się razem z całą rodziną.
Roraty to wielka szansa formacyjna. Dzieci uczestniczą w nich masowo i
systematycznie, znacznie lepiej niż w rekolekcjach, gdyż mobilizuje je
do tego system losowań, karteczek i obrazków. To metoda dobra i
skuteczna, ale nie może być sprowadzona tylko do rangi pobożnego
„przekupstwa” czy „hazardu”. Najważniejszym elementem rorat powinno być
kazanie, modlitwa i Eucharystia, a nie losowanie i nagrody. Dlatego
warto, by roraty nabrały charakteru bardziej rekolekcyjnego niż
rozrywkowego.
Drugim istotnym elementem Adwentu i przeżywania Bożego Narodzenia,
charakterystycznym dla polskiej religijności, jest spowiedź adwentowa.
Choć może w ostatniej dziesiątce lat kolejki do konfesjonałów nieco się
skróciły, to jednak nadal wszyscy dobrze rozumiemy, że bez spowiedzi
będziemy mieli tylko święta, a nie Boże Narodzenie. Dla nas, księży,
marznięcie w konfesjonałach, gorąca herbata na probostwie i wieczorne,
pośpieszne powroty ze spowiedzi, by zdążyć do siebie na roraty, są
nieodłącznym atrybutem Adwentu. Chwała Panu!
Jeszcze jedna wzruszająca tradycja: opłatek. Nawet ateiści z SLD
potrafią się nim łamać, ale oni zamawiają go w hipermarkecie. Człowiek
wierzący bierze opłatek ze swego kościoła albo od organisty, poświęcony
przy ołtarzu. Jest on wtedy także znakiem jedności wspólnoty
parafialnej.
Ostatnie dni przed Bożym Narodzeniem to w kościele czas budowania
żłóbka i ubierania choinek, a w naszych domach czas wzmożonych zakupów,
kupowania choinki, pieczenia pierników i makowca, zabijania karpia...
Polska wieczerza wigilijna to rzecz bez precedensu! Właściwie tylko
wtedy obchodzi się tzw. wigilię, czyli wieczór poprzedzający
uroczystość i to do tego stopnia, że wręcz utożsamia się te nazwy. Od
wieków też 24 grudnia się pości, by w ten sposób podkreślić wagę tego
dnia i wieczerzy. Dobór wyjątkowych potraw jest również uświęcony, a
niektórych wręcz nie wypada spożywać poza tym dniem.
Wyczekiwanie na pierwszą gwiazdkę na niebie, zapalenie świeczek i
lampek na choince, puste nakrycie przy stole, opłatek, siano, a
ostatnio także Pismo św. i świeca CARITASU, to nieodłączne elementy
wieczerzy wigilijnej. Także obowiązkowy brak alkoholu. Przynajmniej ten
jeden raz pamiętamy o modlitwie przed posiłkiem. Śpiewamy kolędy. Pod
choinką czekają prezenty lub tata przebiera się za św. Mikołaja...
A w nocy masowo udajemy się na Pasterkę. Nigdy kolędy nie brzmią tak
głośno i radośnie, jak w czasie tej północnej Mszy św. I tu wytworzyła
się nowa tradycja: w naszej diecezji składkę przeznacza się na potrzeby
Funduszu Pro Familia, czyli pomocy dla matek w trudnej sytuacji, jak w
Betlejem...
W liturgii Kościoła pojęcie oktawa oznacza trwające przez osiem dni
obchody jakiegoś święta. Liczba osiem wyraża pełnię i wejście w nowy
wymiar czasu, którym jest wieczność. W obecnym kalendarzu liturgicznym
mamy tylko dwie oktawy związane z uroczystościami Wielkanocy i Bożego
Narodzenia.
Czy nasze życie miałoby smak i wartość, gdyby zabrakło w nim obchodów
Bożego Narodzenia? Lepiej nawet nie wyobrażać sobie takiej możliwości.
Ale żeby tak było, żeby te Święta nam nie spowszedniały i nie utraciły
swego chrześcijańskiego charakteru, musimy przeżywać je po bożemu. Bo
tylko wtedy będą miały swój sens i wartość.
ks. Mariusz Pohl
|